ŻYWIOŁ POD KONTROLĄ
PUCK. W Pucku ruszyły prace budowlane na Zatoce. Pogłębiarka przygotowuje tor pod największą inwestycje wodną ostatnich lat w tym regionie - lada dzień stanie tu 5 betonowych pomostów. Utworzą one zachodni falochron portu rybackiego. Pływający.
- To będzie ochrona portu a zarazem dodatkowe miejsca postojowe - powiedział nam wczoraj Janusz Matzken, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Pucku. Właśnie wczoraj w Jastarni nad sposobami przeprowadzenia calej operacji debatowali specjaliści.
Budowa pływającego falochronu (każdy z 5 pomostów ma 16 metrów długości) musi być wykonana perfekcyjnie. Rybacy obawiają się, że w przypadku zerwania się całej konstrukcji uwolnione elementy pomostu mogą uszkodzić jednostki cumujące w porcie rybackim.
- Jeśli pomost nie będzie solidnie umocowany, to zachodnie wiatry mogą go zerwać - twierdzi Antoni Budzisz, właściciel znajdującej się w sąsiedztwie portu wędzarni. - Natomiast jeśli oprą się naporowi fal, to za całą pewnością poprawią bezpieczeństwo niewielkich łódek.
Pomost ma być właśnie zabezpieczeniem dla portu.
- Przy zachodnio-północnych wiatrach w porcie rybackim nie jest teraz po prostu bezpiecznie - przyznaje Janusz Matzken. - Po zakończeniu inwestycji właściciele wpływających tu jednostek z pewnością będą mogli poczuć się pewniej.
Blisko 100 metrów liczyć będzie pływający falochron, który ma zabezpieczyć port rybacki w Pucku. Składające się na niego bloki betonowe lada dzień pojawią się na wodach Zatoki Puckiej. Zostaną połączone i doczepione do wybudowanego przed kilkoma tygodniami pomostu na zachód od portu rybackiego.
- Oprócz ochrony portu przed zbytnim falowaniem i zamulaniem brzegu, falochron będzie także dodatkowym miejscem, do którego będą mogły cumować jednostki przypływające do naszego miasta - tłumaczy Jan Matzken, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Pucku.
Czy to oznacza, że falochron będzie także atrakcyjnym kolejnym molo w tej części wybrzeża (drewniane molo istnieje już obok portu jachtowego, kilkaset metrów na wschód)?
- Chodzić może będzie trudno, bo to jednak będą pływające pomosty, ale oczywiście załogi cumujących jednostek będą mogły przedostać się tędy na brzeg, do trwałego pomostu - uważa Antoni Budzisz. - To z całą pewnością poprawi atrakcyjność naszego portu. Oby tylko było solidnie wykonane. Niewielu nie zdaje sobie sprawę z siły morskich fal. Pomost powinien być osadzony na palach. Te utrzymają elementy na miejscu. Inaczej mogą się one zerwać, jak wcześniej te przy porcie jachtowym. Nasza zatoka przy silnym sztormie potrafi pokazać, jak moc w niej drzemie. Przecież to część Morza Bałtyckiego, które zaliczane jest do basenu Atlantyckiego. Pamiętam sztorm, podczas którego strach było wchodzić na molo w sąsiednim porcie jachtowym. Wszystkie belki skrzypiały pod naporem wiatru.
Znany w Pucku właściciel wędzarni uważa, że czym prędzej powinna zniknąć hałda piasku, jaką pogłębiarka wyciągnęła z dna zatoki.
- Nawet lekki wiatr może zepchnąć ją do portu rybackiego - twierdzi. - Wówczas w basenie będzie zbyt płytko, by cokolwiek mogło tu pływać. Ten piasek można wykorzystać np. do umocnienia posadowienia nowego pomostu.
Groźne dno
Rozpoczęte już prace w rejonie portu rybackiego całkowicie zmieniły dno i obraz tej części puckiego wybrzeża. Na zachód od portu rybackiego znajduje się dzika plaża, chętnie odwiedzana przez mieszkańców i wczasowiczów. Do tej pory byli oni przyzwyczajeni, że kilkadziesiąt metrów od plaży woda ciągle jest bardzo płytka, nie sięgająca nawet pasa u dorosłego mężczyzny. Teraz pogłębiono Zatokę pod przyszly tor podejściowy do portu rybackiego. Kąpiący się w jego pobliżu nagle mogą stracić grunt pod nogami. Półmetrowa glębokość Zatoki nagle zwiększa się kilkakrotnie.
- Przypominam, że to teren najbliższego otoczenia portu i nie wolno się tu kąpać - mówi Jan Matzken.
Kąpielisko bezpieczne i strzeżone w sezonie letnim znajduje się przy porcie jachtowym.